Jelenia Góra -> Wrocław
Na stacjach nikt nie udaje
” Ilekroć przyjeżdżam na tę swoja stację w piątkowy albo sobotni wieczór, nie mogę pozbyć się wrażenia, że oglądam emigrantów. Ci młodzi ludzie wyglądają tak, jakby naprawdę nie mieli dokąd pójść. Spotykają się w tym dość paskudnym, zimnym, nieprzytulnym i obcym miejscu, które samo w sobie jest symbolem obcości i wyobcowania. Nikt przecież nie chce zostawać na stacji benzynowej dłużej niż to konieczne. Nikt, kto nie musi. Stacja benzynowa to skondensowana bezdomność. Dlatego wyglądają na emigrantów we własnym kraju. Zbierają się w tym zimnym miejscu by pokazywać sobie nawzajem swoje samochody sprowadzone z Niemiec. Niewykluczone, że ich ojczyzną jest Volkswagen Golf III”
Andrzej Stasiuk “Fado”
Ideał sięgnął bruku
Jamnik przy Wschodnim
Wieczorem w Warszawie skończył się świat
Mieszkamy na “trzecim”. Jest szansa, że do nas woda nie dojdzie. Dookoła potop.
Nowe osiedla są takie ładne
Pojechałem dziś na Przyczółek Grochowski sfotografować Pekin. Obok stoją nowe osiedla wybudowane przez deweloperów. Mam wrażenie, że Ci, którzy mieszkają w Pekinie mają lepiej. Ale może mi się tylko wydaje.
Jestem tu tylko na chwilę
Gdy PKP zacznie jeździć punktualnie świat pęknie na pół, a z powstałej w ten sposób szczeliny wypłynie czarna maź i pochłonie cały świat. Dlatego nie jeździ. Wczoraj również - dlatego zamiast przesiąść się kulturalnie z jednego pociągu do drugiego utknąłem na chwilę we Wrocławiu, wypiłem colę, zrobiłem jedno zdjęcie i pojechałem dalej. Po drodze poznałem dziecko, któremu okrutni rodzice dali na imię Aurora.
Leszczyńska od Leszna w Warszawie od Warsa i Sawy
Superjednostka jest super
Białołęka zamiast Białegostoku
Trasą ze Śląska do Warszawy mógłbym jeździć bez przerwy. Mam ambicję zaliczyć po drodze wszystkie stacje benzynowe i zajazdy. Są niemożliwe.
Niemożliwe są też upały więc jedynym rozwiązaniem jest znaleźć klimatyzator i pod nim usiąść albo ewentualnie go ukraść. Tylko wtedy trzeba by z nim iść. Tracę cierpliwość do tego klimatu mniej więcej 5 minut po odejściu od klimatyzatora.
Jadąc tu wczoraj mijaliśmy wielki billboard, na którym ktoś ręcznie napisał ” Sprzedam gilotynę”. Brakowało podpisu Ludwika XIV albo ktoś równie przyjemnego.













